Otwartość kraju i integracja po duńsku.

Państwo Dania, kreuje swój wizerunek kraju otwartego, przyjaznego i opiekuńczego państwa prawa.

1360140996-danish-youth-parliament-meets-in-the-folketing_1771749

Temu służą między innymi zabiegi PiR w rankingu najbardziej szczęśliwych krajów i inne tego typu zabiegi chwalące kraj. Administracja w Danii wytworzyła też programy integracyjne dla obcokrajowców.
Integracja po duńsku, jednak jest iluzoryczna. Tworząc te finansowane z budżetu pomysły, nie wzięto pod uwagę w ogóle, charakterystyki własnego kraju. Programy te wcale nie spełniają oczekiwania przeciętnego Duńczyka, wymusza się tylko ich realizacje mimo, że społeczności duńskie w większości nie akceptują obcokrajowców.
Dowodami tego są oczywiste i histeryczne nagonki na Polaków prezentowane przez związki zawodowe 3F, gazetę Den Kort Avisen, wszelkie akcje przeciw dumpingowi socjalnemu i płacowemu, które wprost wskazują winnego jakim są przeważnie Polacy. W podobnym tonie wypowiadają się sami politycy duńscy na lokalnych spotkaniach swych partii i z lokalnymi wyborcami. O tym szeroko pisze duńska prasa.
Duńczycy są tolerancyjnym krajem, ale tylko wobec samych siebie. Niejednokrotnie nawet w mieszanych małżeństwach duńskio-polskich występuje dyskryminacja polskiego wpółmałżonka, ze względu na narodowość. Postawa Policji duńskiej względem Polaków też pozostawia wiele do życzenia, w zakresie nawet ludzkiego traktowania, co przecież Dania ratyfikowała będąc sygnatariuszem Europejskiej Karty Praw Człowieka. Nachalne kpiny i przypisane same negatywne cechy Polakom, mogą początkowo uchodzić za śmieszne, jednak z czasem dostrzegając rozmiar niechęci, okazuje się to już jawną dyskryminacją nacjonalistyczną.
Tak więc funkcjionariusze państwowi, jakimi niewątpliwie są Policjanci i urzędnicy, nie reprezentują tylko i wyłącznie prawa i społeczności lokalnych. Oni wszyscy reprezentują swoje Państwo i w jego imieniu działają. Dlatego wszelkie przejawy dyskryminacji, ze względu na pochodzenie narodowe jest naruszaniem nie tylko przepisów obowiązujących w Danii, ale również podlegają kontroli Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka zgodnie z Europejska Kartą której Dania jest sygnatariuszem.
Polacy i inni obcokrajowcy nie znający w wystarczającym stopniu języka, obawiają się drogi skargowej względem Danii i jej funkcjonariuszy w obawie przed jeszcze większą dyskryminacją, którą postępowanie takie potęguje, nawet znając drogę skargową. Tak więc duńscy reprezentanci jawnie lekceważą nasze prawa w poczuciu cichego przyzwolenia i bezkarności.
Jaskrawym tego przykładem ostatnio, było pobicie przez Policjantów zatrzymanego Polaka, wyłamanie mu obu stawów barkowych i torturowanie w celi poprzez podtapianie "waterboarding" z powodu odmowy dmuchania w alkotest i żądania badania krwi. Omówiono mu też udziłu w czynnościach tłumacza i innym prawom przysługującym normalnym obywatelom Danii.
Z  faktów wynika, że "otwartość" po duńsku należy pojmować tylko w kategoriach czysto turystycznych i tylko pod warunkiem, że przynosi to Danii korzyści. Nie natomiast w zakresie możliwości osiedlenia się w tym kraju i próbach bycia cząstką tego społeczeństwa. Zaświdczą o tym choćby fakty tworzenia gett, w których świadomie umieszczane są określone nacje narodowościowe. Natomiast "likwidacja" getta z mapy, ogranicza się do zmiany definicji pojęcia getta, określenia warunków jakie muszą zachodzić aby miejsce uznać za getto. Przy czym warunki tego miejsca absolutnie nie ulegają zmianie.
Zdania Polaków oczywiście będą podzielone, ze względu na wielowarstwowość zagadnienia, jednak powszechne codzienne odczucia przecietnego Polaka i innych nacji jest właśnie podobne do opisanego wyżej. Sygnału ze stron władz duńskich jednak nie widać, o choćby dostrzeżeniu problemu, nie mówiąc o próbach poprawy sytuacji.
Na ten temat zabieramy głos na naszym forum : http://poloniainfor-dk.eu/mybb/Upload/showthread.php?tid=234

Pionekpx

Author: Red. K.

Dodaj komentarz